Nastał czas wspomnień

Relacja ze spotkania Smaki Mazurskiej Spiżarni – 14-15 października 2017 roku

ja z fartuszkiem.jpeg

Wbrew temu co mówi stare mądre przysłowie „wszystko co dobre szybko się kończy” cudowne spotkanie blogerek na Mazurach „Smaki Mazurskiej Spiżarni” choć tak szybko minęło mam wrażenie, że nadal trwa. Jest cały czas obecne we wspomnieniach, nawiązanych nowych znajomościach, niekończących się codziennych pogaduchach, wymianach doświadczeń…

1.JPG

A wszystko zaczęło się tak…

14-15 października 2017 roku dwie szalone kobiety Kinga i Agnieszka, na co dzień wspólnie prowadzące bloga Po pierwsze matka po drugie też kobieta  zaprosiły 16 blogerek z całej Polski na warsztaty kulinarne, prowadzone przez gościa specjalnego Sylwię Łodyga, uczestniczkę V edycji MasterChef Polska, autorkę bloga Ostra na słodko. Nie będę ukrywać, że Sylwia jest jedną z moich ulubionych blogerek. I muszę przyznać, po poznaniu jej osobiście, że moje wyobrażenie o niej w pełni się sprawdziło. Szalona, kreatywna, zarażająca śmiechem, optymistka, wulkan energii…

2

2a

Ten iście kobiecy weekend na Mazurach odbył się w malowniczym, magicznym miejscu w Ośrodku Aktywnej Rekreacji -Folwark w Łękuku  ( Folwark Łękuk). Nie miałam świadomości, że zaledwie 140 km od Olsztyna znajduje się tak wyjątkowe miejsce, można by rzec hotel z duszą, idealne miejsce na wypoczynek z rodziną. Myślę, że tajemnica jego wyjątkowości tkwi w ludziach, którzy go tworzą. Właścicielom udało się wskrzesić czar tego miejsca, tu każda rzecz, wystrój, jedzenie, atrakcje są nieprzypadkowe, bardzo przemyślane. Choć byłam tam pierwszy raz, czułam się jak u siebie, jakbym znała tych ludzi od zawsze. Byłam tam rozpieszczana, zrelaksowana, chciało by się powiedzieć chwilo trwaj. Dziś już wiem na pewno, że tam wrócę i to nie raz…

folwark a.jpeg

3.JPG

received_1540612249356547.jpeg

 

3a

Kinga z Agnieszką, które miałam przyjemność poznać były dla mnie największym zaskoczeniem.  Zawsze myślałam, że ja jestem gejzerem energii, a tu niespodzianka przy nich wymiękam. Były wszędzie, zaplanowały wszystko, nie zapomniały o niczym, nigdy nie wykazały zmęczenia, a co najważniejsze zawsze uchachane i perfekcyjnie we wszystkim. Dziewczyny niemal z chirurgiczną precyzją zaplanowały każdą chwilę. Nie było łatwo. Przegoniły nas równo. Jako pierwszy był quest kulinarny, w ramach którego piekłyśmy ciasta z darów ziemi. Ale nie było to łatwe, trzeba było najpierw przy pomocy map (mało która kobieta radzi sobie z przyrządem jakim jest mapa) odnaleźć główny składnik zadania kulinarnego. Pomimo trudów, okupionych śmiechem udało się- nam przypadła fasola. Ale królowały dziewczyny, które zamiast kukurydzy przyniosły robaki, przynętę wędkarzy (któryś musiał się zdziwić).

4b.JPG

Żeby nie był tak słodko, Ola menadżerka hotelu ( Folwark Łękuk) przygotowała dla nas quest terenowy. Byłyśmy podzielone na trzy zwarte grupy. Kolejność wykonywanych zadań zależała od czasu zrobienia masła. Tak nie pomyliłam się, musiałyśmy samodzielnie zrobić masło. Zadanie na pozór wydawało się bardzo proste, wręcz banalne. Niestety nieco nas  przerosło. Teraz to już rozumiem, czemu jego cena w takim tempie rośnie z dnia na dzień… Makabra, jak to dobrze, że na co dzień jest na wyciągnięcie ręki, na półce sklepowej.

_DSC5399.JPG

I się zaczęło. Ruszyły baby do lasu, w błocie, w deszczu, z kompasem i mapą w ręku. Nigdy tej zabawy nie zapomnę. Nasza grupa chyba przejdzie do historii jako ta, które wbrew logice wykonuje drugie zadanie po trzecim (a co, kto broni). Zmagania z zadaniami zostały utrwalone dokumentacją fotograficzną Marcina (Vilk Stepovy).  Tyle się naśmiałam, warto było, mam nadzieję, że może kiedyś będziemy miały okazję to powtórzyć.

_DSC5450.JPG

 

_DSC5479.JPG

Trudy całego dnia Kinga z Agnieszką czyli Po pierwsze matka po drugie tez kobieta wynagrodziły cudownym wieczorem w SPA… Tu słowa są zbędne…

received_1614205085290045.jpeg

Po sielskim, anielskim wieczorze jak w amerykańskim filmie zmiana biegu akcji. Pobudka 5:50 i powitanie dnia w Gospodarstwie Ekologicznym w Pana Tadzia „Mazurski Eko-Raj”. Uśmiech na mojej twarzy wywołuje wspomnienie, ile emocji budziło wśród blogerek -co kryje się pod hasłem odwiedziny u Pana Tadzia. Jedno jest pewne  wyobrażenie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Pan Tadzio okazał się raczej Panem Tadeuszem, który niemal jak bohater epopei Mickiewicza świetnie się wpisywał swój krajobraz. To była istna szkoła życia, cudowny kontakt z naturą. Byłam pełna podziwu dla moich koleżanek, dla których zmagania z krową czy kozą nie stanowiły żadnego problemu.

kozy.jpeg

_RAD7450.jpg

Po porannych zmaganiach z krowami, kozami, kurami mogłyśmy ponownie wkroczyć do kuchni, by pod czujnym okiem Ostrej na słodko poznawać tajniki mazurskiej kuchni. Upiekłyśmy genialny chleb, który już dziś stał się moim nowym domownikiem. Nie zabrakło pysznych grzybów, cudnej kiełbasy podanej na dwa sposoby: ze śliwką na słodko oraz w piwie, dla wtajemniczonych też na słodko… Na deser oczywiście –czekośliwka, alternatywa dla kremów czekoladowo-orzechowych. Mając na uwadze, że moje dzieciaki takowych nie mogą jeść, z uwagi na alergię, taka propozycja znajdzie u mnie zastosowanie.

_DSC6185.JPG

_DSC6241.JPG

_DSC6267.JPG

gotowanie.jpeg

_RAD7422.jpg

Chyba nie przesadzę jak powiem, że niemal wisienką na torcie było zakończenie warsztatów- profesjonalna sesja fotograficzna- 16 wariatek i dwóch fotografów: radek (Czarny bocian) oraz Marcin (Vilk Stepovy). Chłopaki szacunek za pełen profesjonalizm, ogromne poczucie humoru, wyczucie smaku oraz niespożytą energię. Nasi fotoreporterzy towarzyszyli nam przez cały czas eventu. Byli wszędzie, zaskakiwali nas nie raz i nie dwa…  Miałyśmy wszystkie wiele radości i ubawu. Nie spodziewałam się tak cudownej pamiątki. Radek i Marcin … dziękuję.

portret.jpg

sesja 1.jpg

Zakończenie, no cóż były i łzy, obdarowywanie prezentami, podziękowania, wymiana uścisków i przyrzeczenia nowych przyjaźni.

_DSC6345

_RAD7564.jpg

Wszystko co dobre szybko się kończy? Nie – Wszystko co dobre rodzi jeszcze większe dobro. Dziewczyny, dziękuję za wspaniałe chwile, cieszę się, że mogłam Was poznać i wiem, a raczej jestem tego pewna, że nasza znajomość będzie się rozwijać.

Chciałabym każdej z Was osobiście podziękować, ślę zatem buziaki:

23666585_1648077918569428_515421581_n

 

Agnieszka Lesisz i Kinga Latosińsja www.popierwszematka.blogspot.com
Emilia Skrodzka www.kobiecosci.blogspot.com
Magdalena Szymańska www.zwyklamatka.pl
Marta Korytko www.pewnamama.pl
Małgosia Ostrowska www.jaskoweklimaty.pl
Klaudia Czapkiewicz Ziółek www.niezleziolkoblog.pl
Anna Chwastowska www.mamacukiereczki.blogspot.com
Angelika Bogusz www.birginsen.com
Marta Świerczewska www.mamawbiegu.pl
Bożena Jędral www.mama-trojki.pl
Wiola Korzeniowska www.slodkizapachmalin.pl
Wioleta Galla www.mama-bloguje.com
Agnieszka Jezierska www.agumama.pl
Sylwia Łodyga www.ostra-na-slodko.pl

 

Oczywiście całe wydarzenie nie mogłoby mieć miejsca gdyby nie sponsorzy. Dziękuję zatem:  

 

23666365_1648077931902760_1118141506_n

Folwark Łękuk (www.folwarklekuk.pl)
Czarny Bocian (www.czarnybocian.pl)
Vilk Stepovy (www.vilkstepovy.com)
Severin (www.severin.com)
Green Essences-Zielona Esencja (www.zielonaesencja.pl)
Bazylia (www.bazylia.pl)
Bonduelle (www.bonduelle.pl)
Bio Indygo (www.bioindygo.pl)
Octim (www.octim.pl)
Cukieteria (www.cukieteria.pl)
Młynomag (www.mlynomag.pl)
Zakłady mięsne WARMIA (www.warmia-zm.pl)
Cukiernia u Adama
Hurtownia Pościeli (www.posciel.mazury.pl)
Kwiaciarnia Łodyga
Pan Dragon (www.pandragon.com.pl)
Media Service Zawada (www.msz.com.pl)
Kolagen Norweski (www.biomed-pharma.pl)
Marion (http://marionkosmetyki.pl/)
Bielenda  (http://bielenda.pl/)
Elphapharm (http://www.elfa-pharm.pl/pl/)
Maroko (http://www.oillan.pl/)
Yves Rocher (http://yves-rocher.pl/)
Ederma-Ducray (www.aderma.pl)
Miasto Giżycko i Gmina Węgorzewo
Majunto (www.majunto.com)
St. Siniuk Ubojnia Zwierzat B. Szwajłyk

 

 

 

Advertisements

Powrót do smaków z dzieciństwa… Ciasto – Kaszak

Powrót do smaków z dzieciństwa… Ciasto – Kaszak

Są takie smaki z dzieciństwa, których tylko wspomnienie niemal jak wehikuł czasu przenosi nas
w magiczny czas dzieciństwa. Z tym ciastem mam wiele cudownych wspomnień. Kiedy kilka lat temu wróciłam do tego przepisu moje dzieciaki również się w nim zakochały. Jest niezwykle proste, wręcz banalne, ale jakie zarazem smaczne… Kto je jeszcze pamięta?

Składniki na ciasto:
 6 paczek herbatników
 1 szkl. kaszy manny
 1 l. mleka
 1 szkl. cukru
 3 łyżki kakao
 1 kostka masła

Wyłożyć dno blaszki herbatnikami. Zagotować w garnku ½ l. mleka z cukrem, kakao i masłem. Do zaczynającego się gotować mleka dodać kaszę mannę wymieszaną z pozostałym zimnym mlekiem. Gotować ok. 5 min do zgęstnienia masy. Konsystencja kaszy ma być taka jaką gotujemy do klasycznego deseru kaszy na gęsto z sokiem. Ugotowaną kaszę wylewamy na herbatnikami i układamy kolejną warstwę ciastek. Całość zalewamy polewą czekoladową.

Polewa:
 ½ kostki masła
 3 3 łyżki cukru
 2 łyżki mleka
 – 2 łyżki kakao
Wszystko razem zagotować do lekkiego zgęstnienia.

Ciasto wstawiamy po wystygnięciu do lodówki. Najsmaczniejsze jest na drugi dzień, kiedy ciastka zmiękną od masy.

SMACZNEGO

Z serii zabieram jutro do pracy…

Co zabrać ze sobą do pracy? To pytanie nurtuje bardzo często każdego z nas. Nie raz szłam na łatwiznę i o zgrozo kupowałam bez namysłu gotowe produkty, które mściły się na mnie w postaci dodatkowych gramów, a w końcu kilogramów na wadze. Koniec z tym! Po raz kolejny, mam nadzieje że ostatni, dokonuję reaktywacji noworocznego postanowienia tj. zadbania o jakość posiłków zabieranych do pracy. O zgrozo Noworoczne postanowienie!!! Już zaraz koniec roku, ale cóż nie poddaje się, po raz kolejny podejmuję wyzwanie. A nóż tym razem będę bardziej wytrwała…

Propozycja dla tych co mają problem z czasem i nie lubią spędzać godzin w kuchni.

Sałatka słoikowa (czyli mix tego co mam pod ręką)… Inspiracją do przygotowania takiej wersji sałatki była glazura balsamiczna o smaku żurawiny naszej rodzimej firmy OCTIM z Olsztynka. Uwielbiam suszone pomidory, żurawinę, wiec uznałam że glazura o smaku żurawiny, powstała na bazie octu jabłkowego idealnie podkreśli smak mixu kasz z dodatkami. I w ten sposób powstała słoikowa sałatka, która będzie często gościć na moim stole i biurku w pracy

Składniki:
 mix kasz- u mnie bulgur, pęczak oraz soczewica
 suszone pomidory
 kukurydza
 suszone pomidory
 zielenina tj. koper i pietruszka
 oliwki
 sól, pieprz
 glazura balsamiczna o smaku żurawiny
Ugotowaną kaszę wymieszać z pozostałymi składnikami, podlewając odrobiną dobrej jakości oliwy. Oczywiście dla podkreślenia smaku lekko słodkawo-kwaśnego, dodać łyżkę stołową glazury. Doprawić według uznania solą i pieprzem. Glazura jest bardzo aromatyczna, wie sałatka nie wymaga dodawania już żadnych przypraw.

smacznego

 

 

Idealnie kruche ciasteczka

Ciasteczka te należą do grona tych potraw, w których zakochałam się od pierwszego razu… Chyba nie przesadzę mówiąc, że każdy kto ich spróbował nie mógł się od nich oderwać. Ich smak idzie w parze z kalorycznością. Jak mówią starzy dobrzy kucharze: „tłuszcz jest nośnikiem smaku”, i czego jak czego ale dobrego masła to w nim nie brakuje.

Składniki:

Mąka pszenna tortowa typ 450: 600 g

Masło: 400 g

Cukier puder: 200 g

Żółtka: 7 szt.

Szczypta soli

Sok z ½ cytryny

Przesianą mąkę posiekać szybko ze schłodzonym masłem. Żółtka wymieszać z pozostałymi składnikami i po chwili połączyć wszystko razem. Wyrabiać krótko do połączenia składników. Niezbędna będzie do podsypki mąka (ok. 1 szkl.). Ciasto uformować w wałek, pokroić na 5 części, każdą zawinąć w folię i schłodzić przez 1/2 godz. w lodówce.

Z ciasta uformować ciasteczka, które wypiekamy na papierze do pieczenia w temp. 175-180st. C, do chwili uzyskania lekko złotego koloru.

Ciasteczka idealnie się przechowuje w szklanych lub metalowych pojemnikach. Są świetna przekąską dla naszych maluchów do szkoły i nie tylko.

Tort bezowy – moje niedoścignione wyzwanie…

 

Kiedy wspomnę moje pierwsze zmagania z pieczeniem bezy to pękam ze śmiechu. Byłam taka dumna z tych ciemnych, popękanych placuszków, które nawet uwieczniłam na zdjęciu. Ale jak mówi stare dobre przysłowie: „praktyka czyni mistrza”. Ja nie należę raczej do osób, które tak łatwo się poddają. Jestem ta bardziej uparta, zawzięta. I w końcu jest. Mam swój przetestowany, wypracowany przepis na bezę, z której składam torty bezowe. Naprawdę trochę ich się napiekłam…

Jedno trzeba zawsze pamiętać- Nigdy się nie poddawaj!

Składniki:

  • białka z około 7 jajek (lub waga ok. 250-300 g)
  • cukier- drobny do wypieków – podwójna waga białek tj. 500 lub 600 g*
  • *w praktyce podpowiem, że na jedną porcję: np. 1 kubka/szklanki białek daję 2 kubki/szklanki cukru (1:2)
  • 1 łyżka octu
  • 1 płaska łyżka mąki ziemniaczanej

Tort bezowy sporządzam z dwóch blatów bezy.

Przygotowanie blaszek do wypieku:

Na dwóch arkuszach papieru do pieczenia odrysowuję markerem dwa krążki (od talerza lub spodu tortownicy). Papier odwracam na blaszce na drugą stronę, aby nie pobrudzić bezy. Z worka cukierniczego z tylką szprycuję dwa blaty. Ten, który będzie na spodzie lekko wygładzam. Górny jest bardzie wzorzysty. Jeśli ktoś nie ma warków, można wyłożyć po prostu łyżką i delikatnie uformować.

Sporządzanie bezy:

Białka należy lekko podbić same, na mniejszych obrotach. Kiedy zaczną zwiększać liczbę pęcherzyków, nieco zmienią kolor, należy stopniowo po łyżce dodawać cukier. Początkowo ubijamy na mniejszych obrotach przechodząc do maksymalnych. Bezę niestety należy długo ubijać. Ja średnio ok. 15-20 min. Beza podczas końcowego etapu ubijania musi błyszczeć, nawet kolokwialnie mówiąc lekko mlaskać. Ja sprawdzam czy jest dobrze ubita dodatkowo przecierając w palcach, sprawdzając wyczuwalność cukru. Kiedy beza jest prawie idealna dodaje łyżkę octu i mąki, aby ją utrwalić. Gotową bezę szprycuję na blaszki*.

*rada praktyczna- ja robię dodatkowo kilka małych bezików z boku tzw. testerki, które ze smakiem próbuję w trakcie wypiekania, sprawdzając stopień wysuszenia.

Piekarnik i warunki wypiekania:

W międzyczasie, kiedy ubijam bezę nastawiam piekarnik na temp. 150 st. C (u mnie z termoobiegiem).

Kiedy mam już uformowane korpusy bezy, wkładam obie blaszki do piekarnika i od razu zmniejszam temp. do 120 st. C. Piekę minimum 120 min. (w zależności od rozmiaru blatów). Kiedy blaty są większe ok. 26 cm, piekę 3 godz. Po upływie ok. 1,5 godz. lekko uchylam piekarnik- na chwilkę i tym samym odparowuję bezę. Ja piekę blaty wieczorem i w celu idealnego jej wysuszenia zostawiam blaty w zamkniętym piekarniku na całą noc*.

*blaty spokojnie można upiec wcześniej, tylko należy je przechowywać w suchych warunkach.

Krem, krem, krem…

  • 1 l. śmietanki kremówki (30%)
  • 350 g. mascarpone
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 2 śmietan fix (opcjonalnie, jeśli chcemy bardziej utrwalić bitą śmietanę)

Lekko podbić śmietanę. W oddzielnym naczyniu napowietrzyć mascarpone z cukrem. Dodać serek do bitej śmietany i ubić na sztywno (tylko nie przebić). Jeśli wiem, że tort będzie przechowywany w cieplejszych warunkach dodaję śmietan fix (ale to nie jest wymagane).

Sposób składania tortu:

Na blat bezowy szprycuję z worka z tylką warstwę kremu. Nakładam drugi blat i ponownie szprycuję krem. Tort dekoruję bogato owocami, listkami mięty.

Tort musi lekko być schłodzony przed podaniem ok. 2 godz. Beza niestety chłonie wilgoć. Najlepiej ją przygotować w dniu, w których będzie serwowana.

Smacznego …

Zapach lata, zamknięty w słoiku czyli sos paprykowy na zimę…

Wiem, że może okres robienia przetworów na zimę powoli dobiega do końca. Nie mniej jednak chciałbym zaproponować sos paprykowy, który moi domownicy nazywają keczupem. Jego ogromnym atutem poza walorami smakowymi jest prostota w wykonaniu oraz wielorakie zastosowanie. Nadaje się idealnie do kanapek, mięs, serów, jako baza do zapiekanek czy nawet do jajecznicy. Kiedy zrobiłam go po raz pierwszy rok temu zniknął z mojej spiżarni bardzo szybko. W tym roku zaszalałam, zrobiłam go z 10 porcji…

sos 2
Składniki:
1,5 kg papryki czerwonej
1,5 szkl. cukru
1 łyżeczki soli
½ szkl. octu
½ szkl. oleju
10 ziaren ziela angielskiego
3 liście laurowe
6 ząbków czosnku
2 przeciery pomidorowe

Paprykę kroimy w drobną kostkę. Gotujemy w garnku (bez wody, bez obawy bardzo szybko puści sok) ok. 30 min. Po tym czasie dodajemy pozostałe składniki i gotujemy kolejne 30 min. Ilość dodanego ziela angielskiego oraz liścia nie jest bez powodu. Należy każde ziarno i liść wyjąc przed zblendowaniem. Po zblendowaniu napełniamy słoiki gorącym sosem (u mnie takie małe od przecierów). Ja pasteryzuję je w piekarniku 30 min. w 110 st. C.
Polecam od razu przygotować sos z podwójnej porcji.

 

Kiedy dopada nas leń…

Czy macie takie dni, kiedy wracając do domu po pracy kotłujecie się z myślami: Znowu nie mam obiadu! Co ugotować? No i żeby zdążyć zanim wszyscy wrócą.

Ja w takiej sytuacji stawiam na czystą improwizację, kolokwialnie mówiąc „czyszczenie lodówki”. Czasami uda mi się stworzyć coś naprawdę przepysznego, a czasami niestety mniej. Nigdy nie zapisywałam tych udanych wariacji kulinarnych, świetna okazja żeby to zmienić.
Po rekonesansie mojej lodówki postanowiłam zrobić zapiekankę. Ta wyszła mi naprawdę smaczna.

Składniki (dla 4 osób):
 2 bataty
 7 sporych ziemniaków
 1 duża marchew
Warzywa kroję w talarki (ziemniaki o grubości 5 mm, marchew ok. 3 mm) i lekko obgotowuję w osolonej wodzie.

 2 białe cebule, 1 czerwona
 mała puszka groszku konserwowego
 50 ml słodkiej śmietanki
 2 ząbki czosnku
Cebulę kroję w piórka, obsmażam na oleju kokosowym z czosnkiem. Po krótkim obsmażeniu podlewam śmietanką, którą odparowuję. Następnie dodaję groszek i całość doprawiam solą, pieprzem, chili, cukrem.

 7 pieczarek
1/2 piersi z kurczaka
 sos pomidorowy (zblendowane suszone pomidory z passatą, doprawione dość pikantnie)
Pokrojone pieczarki podsmażam, dodaję pokrojoną pierś i podlewam sosem pomidorowym. Chwilę całość duszę.

Naczynię żaroodporne smaruję masłem. Układam warstwy: ziemniaki białe, na to pieczarki z kurczakiem w sosie pomidorowym. Kolejna warstwa to baraty, a na nie cebula z groszkiem, zaś na nią marchew. Całość posypuję startym żółtym serem (u mnie radazapiekanka.jpgmer) oraz mozarellą. Można posypać zieleniną. Całość zapiekamy w 180 st. C przez ok. 35 min.

 

 

Pierogi z rybą? Czemu nie?

W tych pierogach zakochałam się od pierwszego kęsa. Są cudowne. Idealne na Wigilię ale i na piątkowy obiad.

Farsz:

 filet z dorsza i łososia (po 100 g)
 4- 5 szalotek
 por – 50 g
 suszone pomidory – 6-7 plastrów.

Rybę doprawić solą, pieprzem i cytryną, upiec w piekarniku z dodatkiem masła (przez ok. 15 min). Podsmażyć szalotkę z porem na maśle klarowanym. Farsz sporządzić z obranej ryby, cebulki, pora oraz pokrojonych suszonych pomidorów. Doprawić wg. uznania solą i pieprzem.

Ciasto na pierogi:

 mąka pszenna 450 – 3 szk.
 woda (bardzo ciepła) – 1 szk.
 olej – 1 łyżka stołowa
Do miski wsypać mąkę, wlać łyżkę oleju, szczyptę soli oraz wodę. Ciasto zarobić i następnie dokładnie wyrobić na stolnicy. Wykrawać kółka szklanką, formować pierogi, gotować w osolonej wodzie.

pierogi.jpg

 ½ opakowania szpinaku mrożonego
 2 ząbki czosnku,
 śmietana 30% – 100 ml
 jogurt naturalny – 3 łyżki stołowe

Szpinak odparować, dodać wyciśnięty czosnek, oraz śmietanę z jogurtem. Zredukować sos, doprawić wg. uznania solą, pieprzem, chili (gdyby był zbyt rzadki można trochę zagęścić mąką, ale wg. mnie nie koniecznie). Uwaga- wg. mnie sos powinien być ostrzejszy, gdyż pierogi są delikatne.

Pierogi podawać wraz z sosem na ciepło.

 

Tarta idealna dla gości

Nastał czas imprez, tych zorganizowanych i tych które sami organizujemy?

U mnie sprawdza się zawsze tarta na bardzo kruchym cieście z farszem szpinakowym. Jej głównym atutem jest to, że prócz znakomitego smaku jest mega praktyczna, o ile o jedzeniu można tak się wyrazić. Tarte tę można przygotować wcześniej i jedynie podgrzać przed samym podaniem. Może nie jest zbyt dietetyczna, ale cóż na odchudzanie jeszcze przyjdzie czas, u mnie również…

TARTA SZPINAKOWA
Spód tarty:
 mąka 240 gtarta.jpg
 masło 160 g
 śmietana 18%- 30 g
 cukier puder 1,5 łyżeczki
 1 żółtko
 szczypta soli

Farsz:
 szpinak mrożony – 1 op.
 3 średnie cebule
 czosnek (wg. uznania, ja daję sporo)
 5 jajek
 ½ słoiczka suszonych pomidorów
 śmietanka 18% 250 ml (słodka)
 ser żółty ok. 100 g
Przyprawy: sól, pieprz, gałka muszkatołowa, chili, bazylia, (i co tam lubicie).

Wykonanie:

Zarobić ciasto kruche (masło z lodówki posiekać z mąką i jajkiem) i zagnieść. Schłodzić w folii w lodówce ok. 30 min. Rozwałkować ciasto na grubość 0,5 cm, przenieść na wałku na blaszkę, formę do tarty (zostawcie trochę ciasta na ozdobienie góry np. plecionka, ja zrobiłam gwiazdki). Ciasto ponakłuwać, przykryć folią aluminiową i wysypać suchą fasolą (żeby boki w trakcie pieczenia nie opadły i tarta nie spuchła). Zapiec ok. 15 min.
w 220 st C. W tym czasie zrobić farsz. tj. odparować szpinak, dodać podsmażoną cebulkę, czosnek, suszone pomidory, doprawić i na koniec dodać rozbełtane: jajka ze śmietanką i startym serem. Wylać na spód tarty. Piec w 180 st. C ok. 35-40 min.
Można przyozdobić do zapieczenia mocarellą.

Create a free website or blog at WordPress.com.

Up ↑