Zielone cudo… Czyli pasta z bobu, groszku …

Choć jesień w tym roku jest szczególnie piękna, to ja mimo wszystko tęsknię za latem. Uwielbiam warzywa, a szczególnie te zielone. Stąd pomysł na tę właśnie pastę, którą pokochali moi domownicy.

jhdr

Składniki:
– szklanka ugotowanego i obranego bobu (świetnie się sprawdziły mrożonki)
– ½ szk. ugotowanego zielonego groszku (mrożony albo z puszki)
– 1 łyżka mascarpone
– 1 ząbek czosnku
Wszystko razem zblendować. Do powstałej masy dodać pokrojone: koper i pietruszkę. Doprawić solą, pieprzem , chili i bazylią.

Smacznie, szybko i niedrogo..

Advertisements

Mini babeczki z kaszy i warzyw…

 

babeczk 1.jpeg

Nic tak nie rozwija kreatywności, jak potrzeba zmian i urozmaicania. Niestety, a może jednak stety moja rodzina należy do kategorii z tych dość kapryśnych i wymagających jeśli chodzi o kulinaria. Zwykła kanapka albo drożdżówka pięć razy w tygodniu na drugie śniadanie w ogóle nie wchodzi w grę. Może to i dobre, bo przynajmniej ja mam się okazję wykazać i poeksperymentować, a moje dzieciaki i pan mąż mają okazję spróbować za każdym razem czegoś nowego (żeby nie było tak cudnie, nie zawsze przyjmują wszystko z oczekiwanym entuzjazmem)…

Składniki na 22 mini babeczki (forma na minimufinki)
– 1 kubek ugotowanej kaszy (u mnie biała niepalona)
– 2 jajka
– duża kulka mozzarelli (pokrojona w drobną kostkę)
– ½ szk. zielonego ugotowanego groszku (może być z puszki)
– ½ szk. ugotowanego i obranego bobu
– ½ szk. pokrojonych suszonych pomidorów (tych suszonych w słońcu)
– 1 ząbek czosnku
– garść świeżego, pokrojonego szpinaku
– koper i nać pietruszki
– 2 podsmażone na maśle szalotki
– sól, pieprz, bazylia, chili
– odrobina masła do posmarowania blaszki.

babeczki 2.jpeg

Wszystko razem połączyć. Napełnić foremki i piec ok. 10-15 minut w 160 st. Po upieczeniu delikatnie łyżeczką wyjąc do wystudzenia. Babeczki są świetne zarówno na ciepło jak i na zimno.

Kiedy dzieci się nudzą…

Z czym kojarzy wam się jesień? Czy tylko z dywanem żółto-pomarańczowo-czerwonych liści, kasztanami i spacerami po lesie? A może z deszczem, zimnem, i krótkim dniem? Dla mnie jesień kojarzy się jeszcze z czymś, a mianowicie z tekstem: „Mamo nudzę się…” Wy też tak macie?

W tym roku mam w rękawie nie jednego asa. Kiedy tylko słyszę ten magiczny tekst mojej 8-letniej córci mam dla niej kilka propozycji w postaci gier. Niestety, a może jednak stety jestem osobą dość zapracowaną, w końcu Nie-leniwa Pani Domu zobowiązuje, nie zawsze mam czas jej towarzyszyć.

1.jpg

Grę BIPPER otrzymałam, będąc w tym roku na wspaniałym spotkaniu blagierskim Blogowe love w Mikołajkach. Doświadczenie kilkunastu matek było dla mnie jak lekarstwo. Każda z nas zdradzała swoje sposoby na różne domowe kryzysowe sytuacje. Jedna z nich była wszechogarniająca nuuudddaaa.

2.jpg

BIPPER to świetna gra, w którą mogą grać same dzieciaki. To kombinacja 4 typów gier, skierowanych dla niemal każdej grupy dzieciaków. Moja Lenka uwielbia Quiz, który wymaga nie tylko wykazania się wiedzą ale również z refleksu. Oj ubaw jest na całego. Niestety mała nie potrafi przegrywać, wiec czasami jej ustępujemy. Nie do końca pedagogicznie, ale w końcu to nasza malutka córeczka.

 

Dziecięce marzenia…

Marzenia, a zwłaszcza te dziecięce są nawykłe. Dzieci chcą być jak bohaterowie z bajek, książek zdobywać świat, przeżywać niezwykłe podróże. Moja ośmioletnia córka jest miłośniczką Neli, małej reporterki , podróżniczki. Podobnie jak ona pragnie podróżować, poznawać przez nikogo nie poznane miejsca, przeżywać najdziwniejsze przygody. Cudowne jest dzieciństwo, gdyż chyba tylko dzieci są takie szczere i nieskrępowane w swoich marzeniach. Moja Lenka ma już nawet plan swoich podróży.

jhdrBędąc na niezapomnianym spotkaniu Blogowe Love dostałam świetny prezent dla mojej małej – Mapkę zdrapkę Travel Map Magnetic World. Bardzo szybko zamieszkała na naszej lodówce. Lenka na mapce wydrapała wszystkie miejsca, do których zamierza pojechać. I nie uwierzycie – cały świat. Córciu życzę ci tego z całego serca.

jhdrFirma Mapka Zdrapka, oferowała nam również Interaktywną mapkę Świat Travel Map Kids Animals. Jest świetna, pozwalanie tylko poznać nazwy państw na poszczególnych kontynentach ale również zwierzęta tam zamieszkujące. No musze przyznać, że mapa pomogła wyznaczyć pierwsze kierunki mojej małej podróżniczki – ba Afryka i to cała!

 

Dwa w jednym czyli sałatka czy obiad?

 

sałatka 2.jpg

Uwielbiam takie przepisy, które są wielorakiego wykorzystania. Kiedy obiad może być śniadaniem a kolacja lunchem. I tym razem udało mi się stworzyć właśnie takie uniwersalne danie. Czym będzie dla ciebie, to zależy od ciebie

Składniki
300 g kaszy bulgur
2 upieczone i obrane ze skórki czerwone papryki
1 cukinia (pokrojona i lekko podsmażona)
pęczek pietruszki
7-9 suszonych pomidorów
garść suszonej żurawiny
garść orzechów włoskich
garść sezamu

Sos:
Po 2 łyżki soku z cytryny, miodu i dobrego oleju (u mnie dyniowego)
Sól, pieprz, chili

Wszystko razem wymieszać, doprawić oraz jeść na zimno lub ciepło…

sałatka 1.jpeg

 

Blogowe love forever

Kiedy jeszcze roku temu w październiku zaczynałam swoją przygodę z blogowaniem nie zdawałam sobie sprawy jakie będą tego konsekwencje. Nawet w najśmielszych snach nie śniłem, że ta przygoda będzie jedną z najpiękniejszych w moim życiu. Dziś wiem, że blog to nie tylko suche teksty okraszone zdjęciami. Blog to przede wszystkim ludzie. A co za tym idzie energia, pomysły, radość i nowe przyjaźnie.

łuknajno.JPG

 

Tego wszystkiego nie zabrakło mi na spotkaniu blogerek, które odbyło się 2-4 lipca w malowniczym zakątku Mazur, nieopodal Mikołajek w Folwarku Łuknajno Gościniec pod Łabędziem. Organizatorkami całego zamieszania były dwie świetne dziewczyny Emilia Wawrzonkowska, na co dzień prowadząca bloga Zgrany TEAM oraz Paulina Grochowska autorka bloga Oli Loli New Life. Emilkę maiłam już okazję wcześniej poznać na warmińskim spotkaniu blogerek i już wtedy poczułyśmy podobny przepływ energii. Paulina zaś była dla mnie zagadką. Dziś śmieję się z moich wątpliwych zdolności dedukcyjnych. Kiedy poznałam dziewczyny byłam przekonana, że znają się jak przysłowiowe łyse konie. A tu niespodzianka. Dziewczyny poznały się na potrzeby spotkania Blogowe love. Paulina na co dzień mieszka poza granicami Polski, co w niczym jej nie przeszkadza w realizowaniu swoich pasji. Dziewczyny połączyło marzenie zorganizowania spotkania typowo kobiecego, podczas którego każda mogłaby oderwać się od prozy życia i przez kilka dni poczuć się wyjątkowo, beztrosko, iście błogo. I muszę przyznać, że dziewczynom świetnie się to udało. Dziewczyny jesteście THE BEST, oby częściej i więcej…

tablica.jpg

Ale zacznę od samego początku…

Kiedy pół roku temu zaproszono mnie na to spotkanie, oczywiście byłam przeszczęśliwa. Wiedziałam, że będę miała okazję nie tylko oderwać się od codziennych obowiązków ale także wyśmiać się na kolejne pół roku, a co najważniejsze poznać nowych ciekawych ludzi. A taką też okazję miałam już od samego początku. Otóż na wyprawę w nieznane miałam udać się z tajemniczą Małgosią, autorką bloga Cover Baby. Umówione w najbardziej logistycznej części Olsztyna czekałam na nieznaną mi towarzyszkę podróży. I udało się, rozpoznałyśmy się bez problemu. Do dziś zastanawiam się jak to jest możliwe, że od pierwszej minuty naszej znajomości buzie się nam nie zamykały, no może bardziej Małgosi. Trudno w to uwierzyć, że poznałam kogoś kto gada jeszcze więcej niż ja.

księga.jpg

Trzy dni pełne błogiej sielanki…

Jako że jestem Nie-leniwą Panią Domu raczej nie potrafię nic nie robić, zawsze musze coś sobie wymyśleć, ciągle czegoś szukam. Tym razem zapowiadało się na błogie lenistwo i odpoczynek. Emilka i Paulina od samego początku otoczyły nas szczególną opieką. Zadbały o każdy szczegół, rozpieszczały tak bardzo, że po powrocie trochę mi tego brakowało.

folw.jpg
Folwark, do którego nas zaproszono ujął moje serce szczególnie. Uwielbiam takie miejsca, pachnące historią, pysznym jedzeniem i wspaniałą atmosferą. Folwark został uhonorowany wyróżnieniem w kategorii Lokal z duszą 2018. I wiecie co w pełni na tę nagrodę zasłużyli.

folwark 3.jpg

zajazd.jpg

schody.jpg

fol.jpg

łuknaj.jpg

lodk.jpg

Chyba nie będę czarować i udawać, że jedzenie nie jest ważną częścią mojego życia. Otóż jest i to widać w całej mojej aurze… Przez trzy dni rozkoszowałam się mazurskim, staropolskim jedzeniem. Na co dzień nie jadam takiego menu, tym bardziej było to dla mnie miłym doznaniem. Na pewno nie zabrakło nam babki ziemniaczanej, kiełbas, ziemniaków okraszonych swojskim boczkiem, zupy szczawiowo- pokrzywowej, mazurskiego kociołka pełnego kapusty, mięsa i warzyw. Oczywiście gospodarze uraczyli nas również bogatym wyborem wędzonych ryb. Nie byłabym sobą, gdybym nie upajała się przepysznymi ciastami, niezapomnianą szarlotką czy pulchnymi drożdżakami, które wzbogacone były owocami lata. Chyba dobrze, że to był jedynie weekend a nie tydzień, bo zmiana garderoby byłaby jak najbardziej wskazana….

koci.jpg

babka

Śmiech to zdrowie…

Wyobraźcie sobie zlot 12 kobiet z całej Polski. Każda inna, każda oderwana od rodziny, pracy, garów (no tu akurat niekoniecznie, ale o tym później). Nie pamiętam kiedy tak się naśmiałam. Dziewczyny przywitały nas quizem ze znajomości mazurskiej gwary. Słyszeliście, że „cołnusek” to znaczy łódka, a my myślałyśmy że odpowiednik smoczka …
Pomimo deszczowej pogody zorganizowano nam zawody: w biegu z taczką, rzutem ziemniakiem czy koszenie i tu dla utrudnienia nie kosiarką zasilaną prądem lecz tradycyjną kosą. Muszę przyznać, że niektórym to nawet z tym przyrządem to było do twarzy… Kasiu z Wysmakowane musisz sobie koniecznie coś takiego zakupić … Ale chyba jak dziecko ucieszyłam się, kiedy za nasze zmagania sportowe otrzymałyśmy cudowne medale od ARTAL

taczka.jpg

ja i taczka.jpg

 

kasia

medale

Gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść…

No nie tym razem… Mogliśmy się wykazać umiejętnościami kulinarnymi. Musiałyśmy same przygotować babę mazurską. I nie było mikserów, szatkownic, robotów. Rączki zakasać i do pracy. I wiecie co, dałyśmy radę. Obiad był na czas i w dodatku jaki pyszny. Nasze zmagania kulinarne zostały docenione przez nasze organizatorki wspaniałym prezentem od lokalnej cukierni Pracowni Tortów Słodka Fantazja. Były moja ukochana beza pełna owoców oraz tort i babeczki, które swą dekoracją i smakiem oddały całą cudowną atmosferę naszego blogowego spotkania.

gotowanie.jpeg

prezenty 5

ja gotowanie.jpg

beaz 1.jpg

babeczki.jpg

tort.jpg

Nie tylko coś dla ciała ale i dla duszy…

Dużym dla mnie zaskoczeniem były warsztaty rękodzielnicze. Tak, musiałam wykazać się moimi wątpliwymi zdolnościami plastyczno -artystycznymi. Otóż przy wsparciu przemiłej i ciepłej Ani z Cuda Wianki miałyśmy za zadanie z produktów recyklingowych oraz znalezionych wykonać stroiki. O dziwo mój nawet dotarł cały do domu i dumnie udekorował mój kominek.

stroik moj.jpg
No i chyba wisienka na torcie, bądź jak wolą inni truskawka. Wieczorem przy wsparciu wyśmienitych trunków grałyśmy w gry planszowe. I muszę powiedzieć, że można się wiele z nich nauczyć. Bożenka Mama Trójki to chyba dowiedziała się podczas tej gry najwięcej o sobie. Śmiałyśmy się i wygłupiałyśmy jak małe dzieci.

Niespodzianek ciąg dalszy…
Emilka i Paulina ujęły mnie podczas naszego spotkania swoją intencją. Otóż spotkanie to miało również charakter charytatywny. Emila opowiedziała nam historię swoje sąsiadki, której z dnia na dzień zawalił się cały świat. Cieszę się, że dzięki temu spotkaniu mogłyśmy ją nieco wesprzeć. Mam nadzieję, że w jej życiu nastąpi przełom i znowu zaświeci słońce.
Oczywiście my jako uczestniczki zostałyśmy bogato obdarowane przez naszą Emilkę i Paulinę bogactwem prezentów. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Były upominki od Primavika, które dla mnie stanowiły nowość. Byłam miło zaskoczona wegańskim paprykarzem i pasztetem. A masło orzechowe skradło serce i żołądek mojego męża. Raczyłyśmy się wyśmienitymi herbatami Teekane, gdzie smak czekolada z wiśnią zainspirowały mnie w tym roku do usmażenia powideł wiśniowo –czekoladowych.

herbata.JPG

prezenty 2.jpg
spon.jpg
spons.jpg

Myślę, że nieprzypadkowo uczestniczkami spotkania były same kobiety. Nasi sponsorzy i partnerzy spotkania zadbali o bogaty wybór kosmetyków, które sprawią że będziemy jeszcze piękniejsze i młodsze. Dzięki firmie Eveline, Ziaja, Bielenda i Linomag zatroszczono się o pielęgnację i ochronę skóry naszej i naszej rodziny w to piękne słoneczne lato. Chyba nie przesadzę, że czułyśmy się wszystkie jak boginie.

linomag.jpg
kosmetykk.jpg
kosmettki 4.jpg

Wszystko co dobre szybko się kończy?
Otóż nie – dobre rodzi jeszcze większe dobro. Dziewczyny, dziękuję za wspaniałe chwile, cieszę się, że mogłam Was poznać, jestem bardziej niż pewna, że nasza znajomość będzie się rozwijać i zrodzi jeszcze wiele dobrego.

Zgrany TEAM

Oli Loli New Life

Cover baby

Mama Trójki

Niezłe Ziółko

Wysmakowane

Birginsen

Mamik pisze

Mama do sześcianu

Pielęgnacyjne rewolucje

Kobieca mama

Oczywiście całe wydarzenie nie mogłoby mieć miejsca gdyby nie sponsorzy. Dziękuje zatem:

plakat

 

 

 

 

 

Pasta z pieczonych warzyw- inspiracja ze “Smak życia” Agnieszki Maciąg

Jakiś czas temu, za sprawą mojej cudownej Basi natknęłam się na książki Agnieszki Maciąg. Mam wrażenie, że są napisane specjalnie dla mnie. Ostatnio niemal połknęłam jej „Smak życia”. To cudowna książka kulinarna, która nie stanowi jedynie suchych przepisów, ale opowiada o radości z jedzenia, celebrowania ulubionych smaków oraz poznawania nowych. Jako, że jestem Nie-leniwą Panią Domu, która jak każda kobieta czasami po prostu jest leniwa, stwierdzam, że przepisy Agnieszki są idealne dla mnie. Ich cechą wspólną jest prostota w wykonaniu oraz wbrew pozorom również w składnikach. Dziś pierwszy przepis zaczerpnięty od Agnieszki.

IMG_20180616_125755.jpg

Składniki:
2 bakłażany
3 czerwone papryki
1 główka czosnku
6 szalotek
Oliwa z oliwek oraz ulubione przyprawy: u mnie sól, pieprz, zioła prowansalskie, papryka

IMG_20180615_113459.jpg

Wykonanie
W nagrzanym do 180 st. piekarniku upiec pokrojone bakłażany, paprykę oraz obrane szalotki (wszystko skropione oliwą). Piec ok. 15 min. Po tym czasie dorzucić obrany czosnek i ponownie piec ok 20-25 min. Warzywa po wystudzeniu wystarczy dokładnie zblendować i doprawić wg. uznania. Pasta jest idealna do chrupiącego pieczywa.

IMG_20180616_112545.jpg

Smacznego…

 

Jeden dzień z życia leniwej Nie-leniwej Pani Domu…

Stare mądre powiedzenie: „święta , święta i po świętach” niesie za sobą poczucie objedzenia, o dziwo zmęczenia oraz trochę rozleniwienia. Co prawda pomimo, iż w tym roku to ja miałam okazję pełnić zaszczytną rolę gościa, to jednak czuję się nieco oderwana, rozbita. Nawet dzisiejsze słonce nie dało rady naładować mnie dostateczną dawką energii.

kasza 2.jpg

Także, żeby nie było, że jestem zawsze taka pracowita i niezniszczalna. Dzisiejszy obiad w wersji nie tylko fit ale również fast, tylko w nieco zdrowszej wersji…

Składniki:
– mieszanka kasz i ryżu
– pieczarki
– papryka
– bób (mrożony)
– cukinia
– oliwki
– nać pietruszki
– suszone pomidory

Kaszę i ryż, bób ugotować. Warzywa surowe podsmażyć lekko na oleju kokosowym. Pokroić suszone pomidory, pietruszkę i oliwki. Wszystko razem połączyć, doprawić sosem sojowym, ziołami, pieprzem, solą i gotowe.

kasza 1.jpeg

Cóż czasami i takie dni bywają. Dodam, że dzisiejszy obiad jest świetnym pomysłem na lunch do pracy ( o ile cokolwiek zostanie)…

 

 

Warmińsko-mazurskie spotkanie blogerek- wspomnienia…

 

O tym, jak bardzo pozytywna energia może być zaraźliwa mogłam się przekonać na tegorocznym Warmińsko-Mazurskim spotkaniu blogerów, zorganizowanym z okazji Dnia Kobiet. Organizatorką zlotu szalonych kobiet była Roksana Prusaczyk, na co dzień prowadząca bloga Dzwoneczkowo. Roksana „Brawo Ty”, pełen profesjonalizm, „10” za atrakcje i atmosferę. Nie wiem, jak Ty tego dokonałaś, że pomimo iż nie miałam okazji poznać dziewczyn nigdy wcześniej, miałam wrażenie jakbyśmy znały się od kilku lat…

W-M PLAKAT

To spotkanie było dla mnie szczególnie bliskie, gdyż odbyło się w moim kochanym Olsztynie, gdzie miałyśmy okazję docenić walory nowo wyremontowanego hotelu, restauracji Kopernik. Partnerami spotkania były również: 7 th Heaven, który obdarował nas niezłym zapasem maseczek do twarzy (oj będzie się działo) oraz Prószyński i S-ka, który w podarował nam książeczkę Różowa Czapeczka. W mgnieniu oka znalazła się ona w rękach mojej córci.

maseczki.jpeg

Ale wszystko od początku…

Tegoroczny Dzień kobiet trochę mi się przeciągnął, nawet nie myślałam, że będzie tak wyjątkowy. Zawsze uwielbiałam poznawać nowych ludzi, a spotkania w gronie kreatywnych kobiet są dla mnie jak baterie power turbo. Tym razem również naładowałam akumulatory na maksa. Poznałam wyjątkowych ludzi, których łączy jedno otóż- pasja, i to nie jedyna.

W ramach warsztatów miałyśmy okazję zapoznać się z produktami firmy Melaleuca, o których z zamiłowaniem opowiadały Justyna Muzyczuk i Aldona Kondrat. W dobie wszechogarniającej chemii i problemów cywilizacyjnych, jakimi są problematyczne alergie, miałam okazję zapoznać się z kosmetykami oraz produktami stosowanymi do pielęgnacji domu, opartymi na naturalnych składnikach. Niestety sama w swojej rodzinie borykam się z problemem alergii, więc temat był jak najbardziej dla mnie strzałem w dziesiątkę. A tak swoją drogą, byłam pod ogromnym wrażeniem, jak Justyna i Aldona z pasją opowiadały o swojej pracy… Dziewczyny dla każdej z uczestniczek spotkania przygotowały prezent niespodziankę, ja wylosowałam świetny krem, który idealnie wpasował się do mojej kosmetyczki.

kosmetyki.jpeg

Dzień rozkręcał się coraz bardziej. Będąc małą dziewczynką, a było to bardzo dawno temu bawiłam się, że jestem panią kwiaciarkę. O zgrozo obecnie kwiaty nie bardzo mnie lubią i jak do tej pory przetrwały w moim domu jedynie dwa. No może jako sukces florystyczny mogę zaliczyć moje zamiłowanie do ozdabiania swoich tortów żywymi kwiatami. I oto na Spotkaniu dano mi szansę na zmierzenie się z wyzwaniem florystycznym. Fragment swoich tajników przekazały nam dwie miłośniczki darów natury, na co dzień działające w olsztyńskiej kwiaciarni Kwietnik. Może nie jestem szczególnie uzdolniona w tej dziedzinie, ale udało mi się własnoręcznie przygotować stroik – namiastkę wiosny, zamkniętą w słoiku. Niby takie proste, a jednak… Dziewczyny, będę do Was wracać, są pewne rzeczy, które należy zostawić profesjonalistom…

W-M KWIACIARKI

 

słoik.jpeg

moja twórczość artystyczna…

Kulminacyjnym punktem warmińsko-mazurskiego spotkania blogerów były warsztaty, ba uczta zapachów z Anią Wałukanis KLU ART. Zawsze wydawało mi się, że zrobienie własnoręcznie świecy graniczy z moimi możliwościami. Otóż nie, to jest bajecznie proste, ba rzekłabym bardzo przyjemne i szybkie. Tak, zrobienie świecy zajmuje dosłownie chwilę. A wiedzę tę zawdzięczam właśnie Ance, kobiecie petardzie- tak to określenie idelnie pasuje do niej, co prawda lont zamieniła na knot, ale moc jest…

W-M ZAPACHY

MOJE ŚWIECE.jpg

Jak już napisałam na samym początku, takie spotkania to przede wszystkim nowe znajomości. Każda z nas na pozór inna, ale każda ma cel, pasję, energię, radość. Dziękuję Wam wszystkim razem, ale i z osobna za wspaniale spędzony czas. Dziewczyny, oby częściej i oby jeszcze w większym gronie.

W-M 1 GRUPOWE

No i wisienka na torcie, a raczej „truskawka” – na spotkaniu miałam ogromne szczęście spotkać jeszcze dwie blogerki kulinarne, takie same maniaczki od garów jak ja. I to skąd, otóż z Olsztyna. Trzy bratnie dusze, które w ramach relaksu wybierają blachę lub garnek zamiast spa… (no bez przesady, ale fakt wszystkie trzy czerpią radość z gotowania). Coś czuję, ba jestem przekonana, że ta znajomość nie jest przypadkowa i będzie miała wspaniałą przyszłość. Także, Olsztynie miej się na baczności…

my

Natasza (Sajkofanka Smaku), Maja (kuchnia psychola) no i ja …

 

 

Create a free website or blog at WordPress.com.

Up ↑