Z tęsknoty za słońcem…

Czy Wy również tak bardzo tęsknicie za promieniami słońca?

Dopiero co zima tak naprawdę pokazała na co ja stać, a ja już mam dość i pragnę wiosny, wiosny… Choć nie widać jej za oknem, to przynajmniej jest na moim talerzu.

dziem 2

A tak przy okazji, to potrzeba jest matką wynalazców. I tu muszę się przyznać, że potrzeba dżemu zrodziła się z chęcią na naleśniki. A że akurat jestem chwilowo uziemiona w domu i jakiegokolwiek dżemu w mojej spiżarni już brak, musiałam go sobie sama stworzyć. Niemal celebrowana przeze mnie ostatnia dynia ze spiżarni świetnie wkomponowała się w kilogramy cytrusów, które w ostatnim czasie pochłaniam bez umiaru. I w ten oto sposób powstał bardzo szybko dżem dyniowo-pomarańczowy z odrobiną nuty cytryny, limonki, imbiru i cynamonu.

Składniki:
-1 kg pokrojonej dyni (mrożona również spełni swoje zadanie)
-4 pomarańcze
– 1 cytryna
– 1 limona
– 1 łyżka startego imbiru
– 1 laska cynamonu
– 1 szkl. brązowego cukru (cukier dodaję wg. smaku)

Wykonanie:

Dynię zasypać cukrem na ok. 1 godz. Następnie podlać odrobiną wody (1/3 szkl.) i lekko podgotować z laską cynamonu. Z 2 pomarańczy dokładnie wycisnąć sok, z 2 pozostałych wyciąć fileciki. Wrzucić do dyni i razem gotować, co chwile mieszając. W tym momencie dodałam również imbir, który nie tylko ma wspaniałe właściwości smakowe, ale również prozdrowotne. Z cytryny i limonki zetrzeć skórkę (oczywiście po uprzednim ich wyszorowaniu i sparzeniu), wycisnąć sok i dodać do bazy. Wszystko razem pogotować – ok. 1 godz. Kiedy dynia będzie już miękka, wyjąć laskę cynamonu i wszystko zblendować. Można oczywiście doprawić dżem cukrem lub cytryną wg. uznania.

Dżem ten nie należy do klasycznych powideł, które smażone są przez trzy dni. To raczej szybki dodatek do krótkiego przychowania w lodówce. Oczywiście można go przygotować do spiżarni, ale wówczas należy go dłużej smażyć i następnie zapasteryzować.

Z uwagi , iż nie wyszło go dużo jak dla armii wojska i jest bardzo smaczny nie przetrwa w mojej lodówce dłużej niż kilka dni.

 

Advertisements

Zapach lata, zamknięty w słoiku czyli sos paprykowy na zimę…

Wiem, że może okres robienia przetworów na zimę powoli dobiega do końca. Nie mniej jednak chciałbym zaproponować sos paprykowy, który moi domownicy nazywają keczupem. Jego ogromnym atutem poza walorami smakowymi jest prostota w wykonaniu oraz wielorakie zastosowanie. Nadaje się idealnie do kanapek, mięs, serów, jako baza do zapiekanek czy nawet do jajecznicy. Kiedy zrobiłam go po raz pierwszy rok temu zniknął z mojej spiżarni bardzo szybko. W tym roku zaszalałam, zrobiłam go z 10 porcji…

sos 2
Składniki:
1,5 kg papryki czerwonej
1,5 szkl. cukru
1 łyżeczki soli
½ szkl. octu
½ szkl. oleju
10 ziaren ziela angielskiego
3 liście laurowe
6 ząbków czosnku
2 przeciery pomidorowe

Paprykę kroimy w drobną kostkę. Gotujemy w garnku (bez wody, bez obawy bardzo szybko puści sok) ok. 30 min. Po tym czasie dodajemy pozostałe składniki i gotujemy kolejne 30 min. Ilość dodanego ziela angielskiego oraz liścia nie jest bez powodu. Należy każde ziarno i liść wyjąc przed zblendowaniem. Po zblendowaniu napełniamy słoiki gorącym sosem (u mnie takie małe od przecierów). Ja pasteryzuję je w piekarniku 30 min. w 110 st. C.
Polecam od razu przygotować sos z podwójnej porcji.

 

Create a free website or blog at WordPress.com.

Up ↑